=wyszukaj.pionowo
od dołu do góry,
jakby sens miał się załadować
po reklamie kredytu bez zdolności,
której nie możesz pominąć.
mieszkanie:
pokój z kuchnią,
czynsz wyższy niż godność,
chłodne, puste ściany —
echo odbija się od umowy śmieciowej.
na dobry start to ma wystarczyć.
dyplom w ramce z Ikei
wisi obok lęku, że to już sufit,
a rodzice i dziadkowie mówią:
„w twoim wieku mieliśmy dom”.
czym jest dom?
próbujemy w weekendy,
nocą od dwudziestej do piątej rano
sklejać ognisko
bez gwarancji na iskrę.
potem praca —
praca uczy pokory,
szef uczy niebycia sobą,
państwo uczy czekania,
a terapia ma termin po wakacjach,
których nie będzie.
miłość bierzemy na raty,
nie stać nas na wspólne jutro,
dzieci odkładane na później
są dostępne w wersji premium,
tam, gdzie stabilność nie jest fikcją —
all inclusive dla wybranych,
urodzonych ze srebrną łyżką w ustach
albo takich,
którzy nie boją się o dom,
bo mieszkanie wystarcza.
depresja nie mieści się w CV,
strach przed przyszłością nie liczy się do stażu,
więc wyszukujesz pionowo:
„jutro” — #N/D
i tylko noc nie każe mieć planu,
pozwala na chwilę
nie być.
jutro znów przewiniesz,
na dole ekranu,
w uporczywym mignięciu kursora
ciągle ktoś pisze:
jeszcze trochę —
stać cię na więcej?
odpowiadasz
— #AGR
