Migrena
Skoro jego tytuł jest Twoim nickiem, dedykacja była nieunikniona.
neurony jak wieże,
aksony — rzeki prądu,
dendryty — mosty nad rwącymi kanałami.
Ból pulsuje falami:
płat czołowy — huragan,
płat ciemieniowy — powódź,
potyliczny — pożar błyskawic.
Każdy oddech wywołuje trzęsienie,
każdy ruch — lawinę depolaryzacji,
każdy śmiech — piorun rozdzielający mostki neuronowe.
Spojrzenia pulsują w mojej korze
jak miasta w ogniu, jak Hekla.
Światło w oczach staje się meteorem,
dźwięki w uszach — tsunami.
Każda fala bólu rozchodzi się
od epicentrum do epicentrum,
od człowieka do człowieka.
Bicie serca — młot pneumatyczny,
tętno — lawina.
Migrena — huragan w czaszce,
świat nakłada się na mój mózg.
Ludzie w centrum bólu świata
pulsują, krzyczą, drżą —
ja drżę razem z nimi.
I nagle wszystko przyspiesza:
huragan, powódź, pożar, trzęsienie.
Fala wchodzi w falę, epicentrum w epicentrum.
A ja — epicentrum epicentrum —
stoję w sercu narastającej katastrofy.
Nie ma ciszy,
nie ma ucieczki,
tylko puls,
tylko puls,
tylko puls.
