W kalejdoskopie
kometami w gardle,
krzykiem w hemoglobinie, którego nikt nie nakarmił.
Obcuję w kalejdoskopie
wirujących atomów wszechświata,
wywróconego do wnętrza naczyń krwionośnych planet,
gdzie chaos obiecuje odpowiedź,
nigdy nie przychodzącą.
Naymlap — w oku zgniecionego słońca,
Sedna — w mięsie oceanów i kościach fok,
Abgal — w wirze rzek i lodu,
badacze oblicza własnej nieobecności,
próbują oswoić nic, które waży każde słowo.
W wielkim wybuchu formuły
rozszarpcie nieistnienie na milion kawałków,
zmysłami przewracanymi przez wiarę
wyplujcie ze mnie wszechświat.
Eostre — w popękanej wiośnie,
Tlaloc — w strumieniu deszczu krwi,
Xochipilli — w tańcu cieczy z roztopionych gór,
pytania o wiarę, czas i atomy mieszają się w płynnej przestrzeni,
czas smaruje nią
kanapkę rozkładającej się przestrzeni,
jak każdy atom soli w mojej ranie,
której celem jest doświadczenie, a nie odpowiedź.
Zgubić się, znaleźć w nieskończonym
zwierciadle własnego atomu.
Niech pozostałość krzyczy, jeśli istnieje,
w rytmie niemożliwym do zmierzenia.
Sedna – bogini mórz w mitologii Inuitów, opiekunka życia morskiego;
Abgal – duchy mądrości w mitologii mezopotamskiej, strażnicy ludzi i wiedzy;
Eostre – bogini wiosny i odrodzenia w mitologii germańskiej, symbol cyklu życia;
Tlaloc – aztecki bóg deszczu i urodzaju, władający żywiołami;
Xochipilli – aztecki bóg tańca, sztuki i ekstazy, patron zmysłowych rytuałów.
