"Modła" (Modlitwa)
W ciemnym serca zakamarku ciężar westchnień swych ukrywał.
Spojrzał i zobaczył modłę, którą Boga ciągle nękał...
I klęczała z sercem w dłoniach, i płakała taka piękna.
Ta kaplica jak przystanek na rozkładzie z przyjazdami,
Gdzie przyjazne sobie dusze spotykają się czasami,
Gdzie dla udręczonych ludzi czekających ukojenia
Jedna chwila zatrzymania czasem całe życie zmienia.
Pielgrzym stanął przy kapliczce, ciężko upadł na kolana,
Wreszcie ulgę mu przyniosła piękna modła, wyszarpana.
Wziął pod rękę swoją modłę, którą Boga ciągle nękał:
Odjechali spokojniesi, ręka w rękę – para święta.
Ta kaplica jak przystanek, gdy autobus już przyjechał
Teraz jadą już nie sami, nawet płacz im się uśmiecha.
Ta kaplica przyjmowała tyle krzyku i rozpaczy,
Lecz ta miłość wyczekana wszystkie bóle te wybaczy.
