RYM O TYCH, CO PISZĄ
„elvie” coś skrobie, „magdalia” znów gra.
„JoViSkA” mruga, „andrew” daje znak,
„Krystek” i „Stukacz” poprawiają szlak.
„GALBA” poważnie, „klaks” gna w komentarz,
„Elżbieta” czyta – to elementarz.
„Gminny Poeta” składa morały,
„Monia” z „ElaK-iem” studzą zapały.
„Prostaczek” drąży, „jolka” się śmieje,
„mgielka” coś snuje – znów coś się dzieje.
„wandawu” biegnie wśród strof, gdzieś w tle,
uczy, że spokój coś znaczy – bo wie.
„Marek Żak” kiwa, „Jastrz” patrzy z góry,
„PIERRE” szkicuje lekkość natury.
„aff” rzuca wersy – krótko, niby błysk,
„Migrena…pierwszy” – zamienia zgrzyt w pisk.
„Larisa” nuci, „ekrzy” doprawia,
„LydiaDel” w sonet pazury wstawia.
„Odyseusz” zaś – sześćdziesiąt i dwa,
z „Januszkiem” sączy wino – ha, ha, ha.
„Nicotykanie” dziś trochę z boku,
„Izka” z jedynką kąsa w pół kroku.
Inni też piszą – i każdy z nich wie,
że niekiedy wers obraca się w śmiech.
