Emily Dickinson pisze wiersz o miłości
pomiędzy odlotem
pomniejszego anioła,
a lądowaniem rudzika
na skraju ogrodu,
wystarczyła, by życie
przybrało grzecznie
kształt spokojnej tęsknoty,
którą można zapisać
i wrzucić do skrzyni
pełnej cierpliwych wierszy,
czekających na oblubieńca
z przestrzeni zastrzeżonej
dla bytów subtelnych,
w której ptaki, anioły,
mężczyźni i kobiety
żyją wielkiej przyjaźni,
a wiersze rodzą się same
przy każdym spojrzeniu
na krzak róży
albo wschodzące
słońce.
