spacer w głębię samego siebie…
zanurzam się w myślach głębia to dość spora
wertuję jak karty wspomnienia rozliczne
otwieram powoli niektóre odrzucam
te co zawartością przylegają ściśle
do jutra a przecież jeszcze nie nadeszło
a jednak je wolę z daleka omijać
odsuwać na długość choćby minimalną
na trzonek otarty z spróchniałego kija
przyszłość malowana przeszłości kolorem
teraźniejszość zawsze pozostaje szara
nieznane nadejdzie w ostrym zabarwieniu
codzienność na pewno się o to postara
a jeśli i ona zbyt gołębia będzie
co tylko wspomnieniem w macie pozostanie
po czasie znów zajrzę w głębię myśli moich
i zacznę kolejne żmudne wertowanie...
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
