Bukiet poranny
taką zrodzoną w świtania lśnieniu.
W złotych promieniach lekko się skruszy,
gdy zagra rześkość światu barwnemu.
-
Westchnień kropelki, jak kryształ czyste,
strząsnęłam z liści, są orzeźwieniem.
Przecudnym piano niesie się występ
ptasich świergotów w rozmowie szczerej.
-
Symfonia wzruszeń namiętnie muska
leniwym pląsem w przedświcie bladym.
Zmysły rozrzutnie w strumyka pluskach
nadzieją karmią aż po sam zachwyt.
-
Słońce zaczyna razić źrenice,
a skrzydła wiatru chcą zmierzwić spokój.
Cudnych błękitów chyba nie zliczę,
jakże obłędnie czarują wokół.
