Od pierwszego wejrzenia
z rozrzuconym puklem, pokręconym drobno,
jej kibić wysmukła i lico przepiękne.
-
Ujrzała młodzieńca, spotkanie to pierwsze,
policzki z wrażenia spłonęły pochodnią,
dodając uroku tej ślicznej sukience.
-
Pokłonem przywitał, pocałował w rękę,
zmieszał się, zawstydził, zachwycon urodą,
tak ładną i drobną i z licem przepięknym.
-
Słów parę zamienił w scenerii serdecznej,
zamiary się tliły, choć była zbyt młodą.
Szyk taki z niej płynął w tej cudnej sukience.
-
Nie kryła swych uczuć, jej myśli zbyt grzeszne,
westchnęła namiętnie, spojrzała nań błogo,
kibicią olśniła i ponętnym pięknem.
-
To oczarowanie, czy miłość bezsprzecznie,
nie mógł jej się oprzeć, było wręcz baśniowo.
Ona tak urocza w tej wiotkiej sukience,
jej kibić wysmukła dopełniała pięknie.
