na cienkiej nitce myśli
zmęczony jak zawsze
usiadłem w fotelu
nie zasnę
w głowie huczy cisza
z kubka zaś melisa
aromatem ścieli
miękki koc
zegar wolno tyka
jakby mu się nie chciało
odmierzać tej pustki
co zaległa koło mnie
światło z naprzeciwka
mruga czyimś życiem
a moje wisi w półmroku
na cienkiej nitce myśli
oddech wreszcie zwalnia
ramiona opadają niżej
noc bez słów przykrywa
to, czego w dzień
nie uniosłem
sen w końcu przychodzi
nieśmiały, bez pukania
siada w kącie pokoju
jak dawno niewidziany gość
kładzie chłodną dłoń
na rozpalonym czole
i gasi ciche pytania
co nie dawały zasnąć

Wiersz Miesiąca
Zaloguj się, aby móc zagłosować na Wiersz Miesiąca.