przeznaczenie – moje życie
co szaty nosi rozmaite
raz jak burza w mroku skryte
raz jak światło — niespożyte
a ja wędruję między znakami
utkanymi z dawnych braków
szukając sensu po omacku
w milczeniu, świetle i upadku
czas płynie rzeką bez imienia
przez dni gorące i znużenia
unosi twarze, słowa, gesty
jak liście kruche, niespodziewanie
i nieraz nocą, kiedy świat cichnie
serce ku gwiazdom nagle krzyknie
czy droga była mi pisana
czy sam ją tworzę od zarania
lecz świt przychodzi zawsze wiernie
rozprasza lęki nieodmiennie
i uczy patrzeć ponad burzę
tam, gdzie nadzieją kwitną róże
więc idę dalej mimo zwątpień
z popiołu składam własne stopnie
bo przeznaczenie, choć tajemne
najmocniej rośnie we mnie, ze mnie
