Rakiem
ubrane tył na przód.
Należało nauczyć się chodzić rakiem.
Tymczasem wszystko stanęło w miejscu.
Tylko „przyjaciele” dziwnym trafem
uciekli, gdzie pieprz rośnie.
Prawda nie staje bokiem,
lecz zawsze twarzą w twarz.
Teraz nowym krokiem
w zupełnie inną stronę,
choć nadal tym samym
dziurawym chodnikiem.
To nawet dobrze,
bo spotkaliśmy się tam
właśnie w weekend przy mostku
nad wyschniętym potokiem słów zbędnych.
Posiedzieliśmy trochę
na ławce drewnianej, a potem
życie zdało się być bardziej wygodne.
Może pójdziemy jeszcze na spacer?