PRZYMIARKA TWARZY
w przymierzalni dnia
wiszą twarze na wieszakach
każda z metką: „na okazję”
i ceną w drobnych wyrzutach
biorę uśmiech w rozmiarze „ok”
przykładam do oczu jak okulary
ale paruje od środka
od mojego „nie wiem”
sprzedawczyni mówi: „to pasuje”
bo nie widać pęknięcia w głosie
w lustrze stoję jak manekin
z sercem prawie na respiratorze
przymierzam jeszcze „odwagę”
za ciasna w klatce piersiowej
„spokój” ma długie rękawy
dłonie skulone w pięści mi zasłania
na koniec wybieram „normalność”
lekka, tania, z dobrym składem
tylko w środku ma instrukcję:
nie oddychać zbyt głęboko
wychodzę na ulicę gotowy
do roli, której nie napisałem
i pytam: czyją TY twarz wkładasz,
żeby nie musieć odpowiadać?
