X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

PRZYMIARKA TWARZY

Wiersz Miesiąca 0
wolny
2026-02-27 00:00
z cyklu: „Pytanie po pytaniu – zadam”

w przymierzalni dnia
wiszą twarze na wieszakach
każda z metką: „na okazję”
i ceną w drobnych wyrzutach

biorę uśmiech w rozmiarze „ok”
przykładam do oczu jak okulary
ale paruje od środka
od mojego „nie wiem”

sprzedawczyni mówi: „to pasuje”
bo nie widać pęknięcia w głosie
w lustrze stoję jak manekin
z sercem prawie na respiratorze

przymierzam jeszcze „odwagę”
za ciasna w klatce piersiowej
„spokój” ma długie rękawy
dłonie skulone w pięści mi zasłania

na koniec wybieram „normalność”
lekka, tania, z dobrym składem
tylko w środku ma instrukcję:
nie oddychać zbyt głęboko

wychodzę na ulicę gotowy
do roli, której nie napisałem
i pytam: czyją TY twarz wkładasz,
żeby nie musieć odpowiadać?
autor

Ocena wiersza

Wiersz został oceniony
19 razy
Treść

6
14
5
5
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0
Warsztat

6
0
5
18
4
1
3
0
2
0
1
0
0
0

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


TheRamones
TheRamones
2026-03-16
Bardzo trafne! Ja tę twarz nazywam "uśmiechem nr 5", zazwyczaj działa, nie ma pytań... A gdy zdejmę go wieczorem, uczucie jest jak po zdjęciu niewygodnych butów...
Świetny wiersz 👌


sturecki
2026-03-16
Dziękuję - "uśmiech nr 5" brzmi jak model służbowy, wygodny dla świata, ale dopiero po jego zdjęciu człowiek czuje, gdzie naprawdę go uwierało.

Ahsoka
Ahsoka
2026-02-28
Przypominają mi się te maseczki, które nosiliśmy w czasie pandemii. Jedni mieli zwykle z apteki, inni uszyte z tkaniny w kolorowe kwiatki, czy nawet ozdobione haftami i koralikami. Jedni nosili bo było trzeba i nie przywiązywałam wagi do tego, co noszą, inni próbowali chociażby wzorem czy kolorem zamnifestować, że są inni, lepsi... Pod każdą maską był tylko strach przed wirusem ale... była też okazja, by częściej komuś pokazywać język i robić głupie miny i nie ponosić za to konsekwencji...


sturecki
2026-02-28
To piękne ... kolorowe maski jako mały bunt przeciw szarości, a „głupie miny” jako prywatna wentylacja lęku.

Ahsoka
2026-02-28
Lęk też ale bardziej swoje głupie miny pod maską. A maski miałam zawsze kolorowe :)

sturecki
2026-02-28
Świetne skojarzenie: jedna, obowiązkowa „maska” i od razu wyszło, jak bardzo ludzie potrafią z niej zrobić albo czystą konieczność, albo manifest, a czasem nawet mały azyl dla wygłupów. I masz rację: pod spodem często był po prostu strach, tylko opakowany na różne sposoby.

Gdy patrzysz na to dziś, to bardziej pamiętasz w tym czasie wspólny lęk pod maskami, czy tę chwilową wolność „robienia min” bez konsekwencji?

Ahsoka
2026-02-28
*nie przywiązywali wagi

Migrena...1<sup>(*)</sup>
Migrena...1(*)
2026-02-27
Stu.

z subtelną ironią i czułością obnażasz nasze codzienne "przymiarki” tożsamosci, zostawiając nas z pytaniem, które długo jeszcze nie pozwala zdjąć żadnej twarzy .


sturecki
2026-02-27
Podoba mi się to „nie pozwala zdjąć żadnej twarzy”: pytanie zostaje jak metka, która drapie jeszcze po wyjściu z przymierzalni.
Która „twarz” po tym wierszu najdłużej zostaje Ci w dłoniach - ta „normalna”, ta „ok”, czy ta, której w ogóle nie da się dopasować?

Jan Kępiński
Jan Kępiński
2026-02-27
Maski są na pokaz.
Pytanie: co mamy pod nimi?


sturecki
2026-03-02
Jeśli nie czujesz maski, to znaczy, że nie musisz udawać przed sobą.
Można to ująć-zapytać prościej: czy żyjesz w zgodzie z tym, co mówisz i wierzysz – i czy umiesz być uczciwy, nawet gdy nikt nie patrzy.

Jan Kępiński
2026-03-02
Wiesz, nie łapię się w tych kategoriach pytania.
Prawdę powiedziawszy nie czuję maski na gębie.

sturecki
2026-02-27
Pod maskami najczęściej nie ma „jednej prawdziwej twarzy” jak monety w kieszeni, tylko coś bardziej miękkiego: lęk i potrzeba akceptacji, wstyd albo zmęczenie, pragnienie spokoju, czasem wrażliwość, którą chronimy, i nawyk, który robi miny za nas.
Pytanie do Ciebie: co u Ciebie najczęściej siedzi pod maską ... to potrzeba świętego spokoju, strach przed oceną, czy zwykłe zmęczenie?

LydiaDel
LydiaDel
2026-02-27
Czasem zmieniamy nasze twarze, całkiem nieświadomie, w zależności od sytuacji.
Taka przeciętna, jest najlepsza, nie podpadnie. No i może najbardziej swojska. 6/5 Serdecznie pozdrawiam.


sturecki
2026-02-27
Tak, „przeciętna” bywa najbezpieczniejszą maską: ani nie kusi, ani nie drażni, pozwala przejść przez dzień bez kolizji.
A co się u Ciebie dzieje, gdy jednak ta „swojska przeciętna” zaczyna uwierać ... zdejmujesz ją w domu, czy próbujesz ją rozszczelnić wśród ludzi?

maciejka
maciejka
2026-02-27
Myślę, że to inni ludzie narzucają nam twarz - wyobrażając sobie nas albo przypisując nam różne role. A my? Czasem podporządkowujemy się dla świętego spokoju. Albo "ponieważ wypada"... Smutne to jest.


sturecki
2026-02-27
Można nie chcieć się podporządkować, a i tak człowiek co chwilę wpada na krawężnik „wypada - nie wypada”. A „podskoki na swojej ulicy” to piękny obraz: własny rytm, tylko chodnik twardy.

maciejka
2026-02-27
Hmmm...
Staram się nie podporządkowywać, ale iść w podskokach na swojej ulicy jest trudno :-)

sturecki
2026-02-27
Tak, to jest smutne — bo „twarz” bywa wtedy bardziej metką niż skórą: cudze wyobrażenia, role „bo wypada”, a my dla świętego spokoju dopinamy guzik i udajemy, że to nasze.
Gdzie u Ciebie najczęściej zaczyna się to podporządkowanie: w rodzinie, w pracy, czy w sytuacjach „publicznych”, gdzie patrzą obcy?

Kornel Passer
Kornel Passer
2026-02-27
Przypomina mi się gęba Gombrowicza, która wiecznie zakrywa prawdziwą twarz, a potem okazuje się, że prawdziwej twarzy nie ma.... Pozdrawiam:)


sturecki
2026-02-27
To, co piszesz, daje się pięknie spiąć: „twarz” jako to, co w nas nie jest cytatem. Nie rdzeń w sensie jednej, niezmiennej maski pod maską, tylko coś rozpoznawalnego po śladzie: sposób, w jaki rodzi się myśl, jak podejmujesz decyzję, jak odczuwasz i jak wracasz do siebie po rozproszeniu.
Te „wydestylowane” myśli mogłyby być twarzą intelektualną, a emocje i duchowość - twarzą oddechu. I dopiero razem robią człowieka, który nie jest wyłącznie „gębą” z zewnątrz.

Kornel Passer
2026-02-27
To pytanie filozoficzne i zasadne, ale strasznie trudne, bo zahacza o pytanie o człowieka w ogóle. Kiedyś napisałem gdzieś w komentarzu, że "nowa myśl rzadkim jest ptakiem". Może te wydestylowane, nasze prawdziwie własne myśli, a nie zapożyczone, stanowią dopiero tę prawdziwą własna twarz? Przynajmniej tą intelektualną, bo przecież jesteśmy zbudowani też z emocji, duchowości itd. Temat zbyt szeroki by go sensownie skrócić.

sturecki
2026-02-27
Tak, u Gombrowicza „gęba” potrafi tak oblepić człowieka, że zostaje już tylko forma: cudze oczekiwania, rola, etykieta … a „prawdziwa twarz” rozpływa się jak coś, co nigdy nie było raz na zawsze dane.

Gdy to czytasz w tym kluczu to myślisz, że „prawdziwa twarz” istnieje jako rdzeń, czy raczej składa się z wielu twarzy, które zmieniają się w zależności od relacji i chwili?

elvie
elvie
2026-02-27
Dlatego lubię zwierzęta, bo nie zakładają masek i nie potrafią grać mimiką. A robią setki różnych minek. Nasz pupil nie musi mówić, a wiemy kiedy jest wesoły, smutny, znudzony, głodny. Czysty instynkt i natura.


sturecki
2026-02-27
To bardzo ludzkie: „dobra mina” jako ochrona bliskich. A że pupil też to kupuje ... no bo czyta ton i twarz, nie powody.

elvie
2026-02-27
Lubię minkę od radości. Sama zakładam maskę, tzn. robię dobrą minę do złej gry, gdy nie chcę martwić bliskich swoim problemem. I pupil też daje się nabrać.

sturecki
2026-02-27
Bo u zwierząt „maska” się nie kalkuluje: emocja idzie wprost w ciało, a my to czytamy bez tłumacza. I dlatego to tak uspokaja: kontakt bez gry, a jednak pełen komunikatów.
A jaka „minka” Twojego pupila jest dla Ciebie najbardziej rozbrajająca: ta od radości, od obrazy, czy ta „udaję, że mnie tu nie ma”?

Gminny Poeta
Gminny Poeta
2026-02-27
Nie koniecznie się zgadzam, no chyba że dziś mamy jakieś specjalne wydarzenie. Np pogrzeb, albo wesele bo w innej sytuacji trzeba by ze sobą zabrać całą walizkę z twarzami. Ale w sumie gdybym ja do tego tematu podszedł z uwagą to może bym nie pisał o wypożyczalni ale o trenerze twarzy, który potrafi przygotować ją na każdą okoliczność. Pozdrawiam z uśmiechem:))))


sturecki
2026-02-27
Może masz rację: „wypożyczalnia” sugeruje specjalne okazje, a na co dzień to raczej szybkie, automatyczne przełączenia, i wtedy wyszłaby „walizka” albo właśnie trener twarzy (świetny trop), czyli ktoś, kto nas uczy mimiki pod sytuacje.

Pytam hipotetycznie: gdyby taki „trener twarzy” istniał, to jakiej jednej miny uczyłby dziś najczęściej: „ogarnięcia”, „spokoju”, czy „nic się nie stało”?

Wanda Kosma
Wanda Kosma
2026-02-27
Bardzo ciekawy wiersz. W poetycki sposób ujęta Jungowska persona - to "maska" jaką wkłada człowiek, aby adaptować się do życia społecznego, swojego rodzaju kompromis zawierany między osobowością a światem społecznym, pozwalający na istnienie w rolach. Dobrze w wierszu ukazane jest to, że persona nie jest składnikiem osobowości, składnikiem ego - a jedynie swoistą nakładaną "twarzą". Problem zaczyna się, gdy ego identyfikuje się z personą. Pozdrawiam serdecznie :)


sturecki
2026-02-28
Tak, dokładnie o to chodzi: kiedy rola przejmuje ster, człowiek zaczyna żyć „na potwierdzeniach”, a własny środek robi się cichy i obcy. Wtedy maska nie jest już narzędziem, tylko mieszkaniem.
Najwyraźniejsze sygnały, że ktoś (albo my sami) zaczyna się utożsamiać z rolą to lęk przed krytyką, nieumiejętność bycia sobą i bycia samemu bez „publiczności”.

Wanda Kosma
2026-02-28
Poznajemy po tym wszystkim, co piszesz, to typowe "objawy". Występuje to często. Utożsamienie z rolą powoduje stopniową utratę kontaktu z sobą samym, z własnymi myślami, potrzebami i emocjami. Powoduje ciągłą potrzebę poszukiwania zewnętrznej walidacji dla swojego wizerunku, prowadzi do pogłębiania problemów z poczuciem własnej wartości, a nawet do zaburzeń behawioralnych i poznawczych o nasyceniu narcystycznym.

sturecki
2026-02-27
Dziękuję. To bardzo trafne odczytanie. Właśnie ten moment „identyfikacji” jest u mnie pęknięciem: gdy „twarz na okazję” zaczyna udawać, że jest twarzą jedyną, a „normalność” dostaje instrukcję oddychania.

Po czym – Twoim zdaniem – najpewniej widać, że ego już się zrosło z personą: po lęku przed zdjęciem maski, po automatycznych reakcjach, czy po poczuciu pustki, gdy nie ma roli do odegrania?

mis
mis
2026-02-27
Normalna twarz jest zawsze najlepsza i się człowiek w tym najlepiej czuje. Tak myślę... Ładnie napisany wiersz.
Pozdrawiam :)
6/5


sturecki
2026-02-27
Dzięki za to odczytanie ... „normalna twarz” jako komfort i ulga to dokładnie ta nuta, którą chciałem zostawić pod metaforą przymierzalni.
W jakiej sytuacji najłatwiej Ci zostać przy tej normalnej twarzy, gdy jesteś wśród swoich, czy właśnie wśród obcych?

Monia
Monia
2026-02-27
Twarze i uśmiechy zmienia się zależnie od okoliczności. Często sporo z nich jest sztucznych. Człowiek to mistrz kamuflażu najprościej rzecz ujmując pozdrawiam 😉


sturecki
2026-02-27
Człowiek potrafi świetnie „ustawiać” twarz pod sytuację, a sztuczny uśmiech bywa najtańszą walutą spokoju.
Po czym Ty najszybciej rozpoznajesz u siebie, że uśmiech jest już kamuflażem, a nie prawdą?

Marek Żak
Marek Żak
2026-02-27
Ludzie to robią raczej sami, stojąc przed lustrem i przymierzając do planowanych zadań i ludzi, których maja spotkań. Pozdrawiam i udanego dnia życzę


sturecki
2026-02-27
Czasem „pozytywne myślenie” to nie slogan, tylko umiejętność zauważenia: słońce, 15°C, i już człowiek oddycha inaczej.

Marek Żak
2026-02-27
Siła pozytywnego myślenia, ot dzisiaj słońce i 15 stopni i warto to docenić:).

sturecki
2026-02-27
To ma duży sens: drobne „kosmetyczne” ruchy potrafią zrobić klimat i Tobie, i bliskim.

Pytanie: jaka jest Twoja jedna, najpewniejsza „kosmetyczna zmiana”, która od razu podnosi nastrój w domu?

Marek Żak
2026-02-27
U mnie to raczej takie kosmetyczne zmiany, na poprawę nastroju swojego i najbliższym.

sturecki
2026-02-27
Dokładnie. Najczęściej to autorska garderoba: sami sobie dobieramy „twarz na dzień”, zanim wyjdziemy do świata.
A po czym poznajesz wieczorem, że dobrana twarz była „Twoja”, a nie tylko wygodna do zadań i ludzi?

andrew
andrew
2026-02-27
Dla relaksu warto pobyć samemu.
Wtedy twarz ...

Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia


sturecki
2026-02-27
Tak, bo dopóki nie jedziesz „na maksa”, automat działa w tle i nikt go nie widzi, nawet Ty.

andrew
2026-02-27
To chyba automat.
Nie zauważa się,
jeśli nie gra się na maxa.

sturecki
2026-02-27
Tak, w samotności twarz wraca do swojej temperatury, bez publiczności.
Pytanie: gdy jesteś sam, jaka „twarz” pojawia się pierwsza: ulga, zmęczenie, czy ta najprawdziwsza bez słów?

Sylwia U.<sup>(*)</sup>
Sylwia U.(*)
2026-02-27
Podoba mi się 🤗


sturecki
2026-02-27
Super uśmieszek.
Kiedy ostatnio złapałaś się na tym, że wkładasz „uśmiech w rozmiarze ok” i co wtedy próbował przykryć?

Krystek
Krystek
2026-02-27
Niestety wokół pełno ludzi zakładających maski,
jak aktorzy do każdej sytuacji. Jestem taka jaka
jestem, Jestem normalna, sobą bez masek .
Ślę moc serdeczności z pogodą ducha:)


sturecki
2026-02-27
To bardzo „Twoje”: humor jako tarcza, ale nie maska, tylko sposób, żeby ocalić własne zdanie bez twardnienia na kamień.
Pozdrawiam.

Krystek
2026-02-27
Jak jeszcze pracowałam, to było dużo sytuacji , by zachować własne zdanie i bez maski być sobą. Zawsze ratowało mnie poczucie humoru i uśmiech szczery;
Pozdrawiam z uśmiechem:)

sturecki
2026-02-27
To mocne i potrzebne: „normalna, sobą” brzmi jak wybór odwagi bez kostiumu, nawet jeśli wokół trwa przedstawienie.
A w jakich sytuacjach najtrudniej Ci zostać bez maski: przy obcych, w pracy, czy wobec najbliższych?

aff<sup>(*)</sup>
aff(*)
2026-02-27
Najciekawsze, że to już dawno nieaktualne. Wyszło z użycia.
Dziś każdy pyta, jaką twarz ma to ,na co dziś klikasz.



sturecki
2026-02-27
Właśnie ... kliknięcie bywa odruchem, nie wyborem: „jest, więc naciskam”.

aff<sup>(*)</sup>
2026-02-27
To nie ma znaczenia. Klika się na to, na co 🌞można kliknąć.vpzd

sturecki
2026-02-27
Celne. „Twarz rozmówcy” coraz częściej zastąpiła „twarz treści”: feed ma mimikę, a klik jest jak przymiarka na szybko, bez lustra, tylko z algorytmem.
Pytanie: gdybyś miała nazwać jedną „twarz” tego, na co dziś ludzie klikają najczęściej to byłaby ciekawość, strach, czy oburzenie?

Magdalia
Magdalia
2026-02-27
Są tacy, co nie wiadomo ile namierzyliby się masek i kostiumów, to i tak nie mogą dobrać rozmiaru, bo wszystko z nich spada...i nie dość, że wiecznie chodzą w tym samym, to jeszcze nie śledzą pogody i ciągle zapominają parasola...:))
Pod wczorajszy wiersz wczoraj już nie zdążyłam, może później wrócę...a może już bez sensu...;)
Pozdrowienia!


sturecki
2026-02-27
Elegancko: słońce robi za „demakijaż” roli, a „uśmiech w rozmiarze ok” to taki kompromis - nie zbroja, tylko filtr UV dla ducha.
Pozdrawiam.

Magdalia
2026-02-27
No wiesz...na prawdziwą twarz nie zakłada się maski, a że w Opolu dzisiaj jest bardzo słonecznie wyszłam bez maski, by mi cera pooddychała...no może trochę udaję twardziela...biorę zatem " uśmiech w rozmiarze ok"
:))

sturecki
2026-02-27
Dobra obserwacja: są tacy, co im każda maska „spada”, bo nie da się jej zaczepić o brak spójności, a parasol zapomniany jak symbol życia „na wczoraj”, bez przygotowania.
I jasne, że nie jest bez sensu, bo czasem komentarz „po czasie” lepiej trafia, bo opada kurz pierwszego wrażenia.

Gdybyś miała wybrać z tej garderoby jedną rzecz na dziś: maskę, kostium czy parasol, to co by Ci najlepiej ochroniło Twoją prawdziwą twarz?

Nicotykanie<sup>(*)</sup>
Nicotykanie(*)
2026-02-27
To ostatnie pytanie... Dla mnie brzmi jak zaproszenie na bal maskowy. Taki trochę karnawał przetrwania — wszyscy elegancko ubrani w „spokój”, „ogarnięcie” i „radę sobie dam”. Jedni w cekinowej odwadze, inni w klasycznej czerni „mam to pod kontrolą”.

Maskarada nie jest tu oszustwem — raczej mechanizmem obronnym. Czasem zakładamy maskę nie po to, by kłamać, ale by w ogóle wyjść z domu. Intencja bywa bardzo ludzka: przetrwać dzień, nie rozpaść się w lustrze, nie musieć tłumaczyć się z drżenia w głosie.

Więc odpowiadając żartobliwie na Twoje retoryczne pytanie: pewnie tę najbardziej wyprasowaną. Ale dobrze, że przypominasz, iż pod każdą maską ktoś oddycha — nawet jeśli zgodnie z instrukcją „niezbyt głęboko”.


sturecki
2026-02-27
Prawie bez kostiumu, ale z „woalką” jako granicą ... nie z chłodu, tylko z troski o siebie ... piękne, że mówisz o dawaniu dobra także sobie.

Nicotykanie<sup>(*)</sup>
2026-02-27
Są ludzie, przy których prawie całkiem się rozbieram, ale wciąż zostaje leciutka woalka – nie wszystko musi być na wierzchu. Przeszłam w życiu wiele, może za wiele, więc teraz buduję własne ściany wysoko, choć dobro i ciepło nigdy nie są wymuszone – po prostu teraz dbam też by dać je sobie.

sturecki
2026-02-27
Brzmi bardzo prawdziwie: uśmiech „nie od środka” jako alarm, a „spięcie w klatce” jak czujnik, że maska przestała chronić i zaczęła ciążyć. I piękne jest to Twoje „kototlenapią” jako domowy respirator sensu.
Już nie zapytam, czy istnieje jedna konkretna osoba, przy której nie musisz dopasowywać się jak kameleon? Hi, hi ... ale mnie to uwiera ciekawością.

Nicotykanie<sup>(*)</sup>
2026-02-27
Najbardziej wyprasowana maska jest dla mnie… najbardziej zasłużona. Taka, która jak lustro odbija wszystkie trudności i jednocześnie, niczym kameleon, dopasowuje się do rozmówcy.

Pierwszy sygnał, że zaczyna dusić? To drobne spięcie w klatce piersiowej, ukłucie, gdy czujesz, jak granica uśmiechu przesuwa się i już nie uśmiechasz się od środka — wtedy wiem, że czas ją zdjąć, choćby na chwilę. Zaszyć się w czterech ścianach, pooddychać kototlenapią, poczytać coś mądrego i zbudować nowe, bezpieczne ściany.

sturecki
2026-02-27
Tak właśnie: nie bal dla zabawy, tylko „karnawał przetrwania” ... maska jako bilet wyjścia z domu, nie jako kłamstwo.
Pytanie do Ciebie: skąd wiesz, że Twoja „najbardziej wyprasowana” maska jeszcze chroni, a już nie zaczyna dusić i jaki jest u Ciebie pierwszy sygnał?

ElaK
ElaK
2026-02-27
Oj, te maski są mocno zdradliwe, zazwyczaj skrywają odwrotność osobowości. Jest ich od koloru do wyboru. Istny bal przebierańców. Nie ma to, jak twarz bez maski, Pozdrawiam serdecznie


sturecki
2026-02-27
Maski potrafią grać „na odwrót”: im ładniejsza, tym częściej przykrywa pęknięcie. I robi się z tego bal, gdzie trudno rozpoznać człowieka po oczach.
Kiedy Ty najłatwiej widzisz u kogoś „twarz bez maski”: w rozmowie sam na sam, w kryzysie, czy w zwykłej codzienności bez świadków?

jolka
jolka
2026-02-27
Bardzo pomysłowe przebranie
jednak ja nie piszę się na nie
lepsza swoja zużyta
byle dobrze umyta
i taka niech ze mną zostanie
Bardzo dobre podejście jak przygotowanie do kolejnych ról,przynajmniej ta prawdziwa się nie zużyje,zawsze można do niej wrócić


sturecki
2026-02-27
Tak, „swoja zużyta, byle dobrze umyta” brzmi jak wybór autentyczności bez pozłótki i z dystansem do oklasków. A dopowiedzenie o „wracaniu do prawdziwej” trafia w sedno: role mogą się zmieniać, ale warto mieć do czego wrócić.
Po czym u Ciebie poznajesz, że właśnie wróciłaś do swojej twarzy: po uldze, po ciszy, czy po tym, że nie musisz już niczego grać?

Odyseusz62
Odyseusz62
2026-02-27
Ubieramy maski
czekając na oklaski
licząc że to teatr
a sztukę los wybiera.
Pozdrawiam.


sturecki
2026-02-27
Świetna riposta: grasz według uwag, ale reżyser pozostaje bez twarzy, jak los, system, „oni”, a czasem własny lęk.

Odyseusz62
2026-02-27
Co do słyszenia to do uwag reżysera stosować mi się zdarzy
lecz w rzeczywistości reflektorach wciąż nie widzę jego twarzy.

sturecki
2026-02-27
Jak grasz w swoim filmie, to słyszysz głównie własny oddech, nie oklaski.
Ale paradoks jest miły: czasem właśnie wtedy role wychodzą najlepiej, bo nie grasz pod widownię.

Odyseusz62
2026-02-27
Ja gram w moim filmie więc oklasków nie słyszę.

sturecki
2026-02-27
Celne i gorzkie: maska liczy na brawa, a wychodzi, że to nie teatr, tylko codzienność, w której „reżyser” bywa przypadkiem.
W tej „sztuce losu” kto u Ciebie najczęściej bije brawo: ludzie, czy Twoje własne sumienie?

Jastrz
Jastrz
2026-02-27
Pomysł mi się podoba, jednak obrazy w kolejnych zwrotkach moim zdaniem nie do końca pasują do tego pomysłu. Odwaga jest "za ciasna w klatce piersiowej", a spokój "ma długie rękawy". Czyli są to chyba całe przebrania, a nie tylko twarze.


sturecki
2026-02-27
Tak. Metafora „twarzy” rozszerza się na cały „kostium roli”: od mimiki po ciało, głos i gest. To celowe: wszak im dalej w dzień, tym trudniej udawać, że chodzi tylko o twarz.

Kiedy czytasz o „normalności z instrukcją: nie oddychać zbyt głęboko” to czujesz, że to jeszcze twarz, czy już cały garnitur, w którym żyjemy na pokaz?

Waldi1
Waldi1
2026-02-27
w tym wszystkim najpiękniejsza jest ta własna twarz ..ze szczerym uśmiechem i na każde pytanie zawsze odpowiadam ... lecz nigdy niewiedzą ..kiedy..warzą lecz mój uśmiech i zmili zawsze ...i to jest szczera prawda .... ta przecież zawsze jestem sobą z własną


sturecki
2026-02-27
Bardzo spójna postawa: „nie wiem” i „przepraszam” bez kompleksów, do tego humor albo mądre wycofanie, bez dokładania opału cudzej agresji. I w sumie to widać: ludzie lubią kogoś, przy kim robi się lżej, a nie ciężej.

Waldi1
2026-02-27
z niczym nie mam problemów ..ani z nie wiem ..ani z przepraszam ..te słowa są tak piękne jak życie bez kompleksów ... na każdą kontrę odpowiem z humorem ...lub się wycofam ... po co przeciwnikowi dawać pożywienie ..dla jego nędznego mózgu ... już Ci pisałem czego uczyłem córki ..i głowa do góry ... może dlatego mnie ludzie lubią ...

sturecki
2026-02-27
To bardzo zdrowa postawa: „nie wiem” bez wstydu, „przepraszam” bez teatru i szybka korekta zamiast „iść w zaparte”. Właśnie to daje sercu ulgę, bo nie trzeba już nic udawać.
A co jest dla Ciebie trudniejsze do powiedzenia w praktyce: „nie wiem” czy „przepraszam”?

Waldi1
2026-02-27
nie brakuje ...

Waldi1
2026-02-27
mogę również czegoś nie wiedzieć... więc odpowiem nie wiem ... i to nie jest dla mnie ujmą ...lecz mogę zasięgnąć języka i odpowiedzieć ... a czego mam żałować ....a jeżeli coś zrobię nie tak i tego żałuję ...to potrzebuję sekund kilka i powiem przepraszam ... żałuję tego więcej nie zrobię i błędów nie powtarzam ... nie jest to dla mnie wstyd przyznać się do błędów ...bo wielu idzie w zaparte... więc pięknie jest być zawsze sobą i wtedy serce ma ulgę ...której tak oczekuje... a idiotów w świecie nievbrakuje pozdrawiam serdecznie ...

sturecki
2026-02-27
Mocne jest to Twoje „odpowiadam, lecz nigdy niewiedzą” ... jakbyś mówił: nie uciekam w metkę, tylko biorę odpowiedzialność za słowo.

Skoro zawsze jesteś sobą i nie chowasz się za „nie wiem”, to co robisz w chwili, gdy serce jednak chce założyć „normalność” dla świętego spokoju ... trzymasz uśmiech, czy pozwalasz mu na moment zgasnąć, żeby odetchnąć głębiej?

Waldi1
2026-02-27
z muli ...dobranoc ...


Autor poleca


Autor na ten moment nie promuje wierszy
Pokaż mniej



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności