TRZY OBLICZA POKOJU – odsłona 1: Trump
POKÓJ PO AMERYKAŃSKU
ktoś rzucił hasło
jak petardę w suchą trawę:
Nobel dla Trumpa
i zrobiło się głośniej
niż po jego przemówieniu
od razu świat usiadł bliżej beczki
niż krzesła rozsądku
bo jeśli nagroda ma pachnieć pokojem
to tutaj czuć raczej proch
dym
i konferencję prasową
owszem, zna się na wybuchach
jak mało kto
umie odpalić słowo
tak
by połowa planety
miała alarm w gardle
pokój w jego ustach
często brzmi
jak nazwa rakiety
ochrzczonej na użytek kamer
a Nobel to jednak nie medal
za robienie huku
ani za to, że każde zdanie
wchodzi do historii
z butami i ochroną
jeśli już to może nagroda
za całokształt ciśnienia
za lont medialny
za minę publiczną
i za wybuchowość stosowaną
chyba tylko
za dynamit polityczny
za medialny zapłon
za wybuchowość słów
i minę człowieka
który chciałby uchodzić za strażaka
z zapałkami w kieszeni
temat jest z tych
co nie stoją spokojnie na półce
tylko tykają
pod stołem rozmowy
jedni powiedzą: geniusz
drudzy: zagrożenie
inni: spektakl
w którym świat
myli fajerwerk z oświeceniem
a przecież nie każdy
kto robi hałas, buduje sens
i nie każdy
kto umie potrząsnąć mapą
powinien dostawać laur
za trzymanie świata w całości
więc gdy znów padnie pytanie:
Nobel dla Trumpa?
odpowiem ostrożnie – tak
ale tylko wtedy
gdy pokojowi
zmienimy nazwę
na dynamit
