NARZEKAMY, ALE ROBIMY
narzekamy od rana
jakby to była modlitwa na rozruch
pogoda zła
ceny wyższe
ludzie najgorsi
a my – wiadomo
mówimy „nie da się”
żeby nie zapeszyć
że jednak się da
w kolejkach
trenujemy cierpliwość
i lekką pogardę do systemu
ktoś powie „po co to wszystko”
a za chwilę niesie komuś kopertę
bo tak wyszło
bo wypada
bo człowiek
kochamy naród w skrócie:
w meczu, w święto, w awanturze
i w obojętności na pokaz,
gdy w środku i tak nas rusza
najlepiej idzie nam
wspólnota na szybko
przy świeczce, przy wodzie, przy nieszczęściu
zawsze przy kieliszku
na co dzień
udajemy twardych
żeby nie było widać
że nas rusza wszystko
i tak żyjemy:
z językiem ostrym jak nóż do chleba
i z sercem, które
ciągle kroi się na pół
dla swoich – „do rany przyłóż”
i dla obcych – miłosierni, ale…
