Letnia piosenka
Dni już dłuższe, noce krótsze
coraz cieplej
Widzę w lustrze
że ja ciągle jakby w futrze
Jakby zima w mojej głowie
jesień w sercu? - Po połowie
Czas odmienić garderobę
Chyba nawet wiem co zrobię
skroję sobie
Letnią piosenkę
zwiewną króciutką
słońcem złoconą
z błękitną nutką
Taką piosenkę
na miarę szytą
z większym dekoltem
nóżką odkrytą
Ucho pieści, plami treści
sokiem z malin
lub czereśni
Tyle cudów pod nią zmieścisz
które z falą wiatr przywieje
Znów jest moda na nadzieję!
I obietnic znów tysiące
Wieczna miłość! Przez gorące
trzy miesiące!
Letnia piosenka
zwiewna króciutka
…
Lecz ognisty zapał pryśnie
gdy nadejdą
ranki mgliste
Rytm się zmieni oczywiście
I gdy jesień znów nakaże
okryć ciało kamuflażem
Sweter, szalik, ciepłe gacie
bywa nieraz wspominacie
przy herbacie
Letnią piosenkę
zwiewną króciutką
…
A Pani?
Pani jeszcze na zimowo?
