Wlazł na płotek kotek - Schrödingera
Oblazły Koty Schrödingera
mnie dziś i każą tak wybierać:
Śmierć albo życie, tętno – brak
Z moją odwagą coś nie tak...
Wystarczy, że otworzę oczy
jeden kot umarł, drugi skoczył
I chociaż brzmi to tak banalnie
śmierć kota jest nieodwracalna
Czy można (powiedz mi to szczerze)
ot tak, pochopnie, skrzywdzić zwierzę?
Gdy znowu zamknę oczy czy
ten który skoczył będzie żył?
Oblazły Koty...
Zamykam oczy, kryję uszy
aby nie wiedzieć czy się ruszy
Siedzę godzinę, dwie i więcej
Już mi zdrętwiały nogi, ręce
Tylko nie można przecież długo
tak siedzieć – czas na rundę drugą
Po której znowu jakiś kot
nie skoczy więcej już na płot
Oblazły Koty...
Przygniata mnie to wszystko skrajnie
by mrugać tak odpowiedzialnie
A co dopiero ruszyć drogą?
Gdy inne życia być tam mogą?
Pół biedy kiedy się je widzi
lecz tych ukrytych człek się wstydzi
Bo jeśli z nimi coś nie tak?
I stwierdzi oko życia brak?
Oblazły koty...
Zabierz Erwinie swoje koty
niech obsiadają pudła, płoty
a gęstość prawdopodobieństwa
nie będzie miarą człowieczeństwa.
