***Komplet uświęcony środkami — dzięki wiedzy MTJ
______________________________________________________
Wygrzebałem z kamieni i korzeni, gołymi orbami,
by nasiona owoców zasadzić w długich bruzdach,
niczym szereg żołnierzy wokół generatora, mocą
aby informacje przejął ogród, po dwóch skokach
krzyki gołębia głuszą bicie serca kolią na szyi,
jeszcze wibrując korespondencją siedmiu lingamów.
Wiedza z pancerza to ocalały światłowód z trójki,
podskórnie jak boa — niewyobrażalnym czuciem wina,
w końcu przemija, choć zostawia potop ze wspomnień.
Nie ma już blokad — uruchamia pompę dla ludzkości,
w całym okablowaniu czując niemarnotrawstwo czasu,
rodzi z blizn Ziemi punkt zwrotny tym, co krzywdzą.
Pisząc tym — gwoli wyjaśnienia, doda zastawką serca
coś, co wciąż kocha — niezależnie od przejścia dróg.
Za kilka lat będziemy tacy sami w poziomie zaufania.
Gdy zrozumiemy ptactwo jednego gatunku — ławicą ryb,
postrzegając gabinet rodzicielstwa ciekło i ulotnie
przez złączony pierwiastek, odzyskany busolą gwiazd.
_____________________________________________________________
Spis treści:
***Organiczny intranet
***Gdy młodziwo staje się siarką do draski atawizmu
***Kiedy dyada wraca na swoje miejsce
***Gniazdo
***Z cieśniny
***Jest ich więcej
***Jak cię piszą — nie myśl, że tak samo widzą po dziewięciu godzinach lucydności
***Praktyczny oniryzm — metonimia
***W najprostszy sposób wytłumaczę
***Nad morzem w Rockanje
***Z wyjścia na wejście
***Komplet uświęcony środkami — dzięki wiedzy MTJ
***Wasz tajny współpracownik wciąż działa w ukryciu
***Korektą rzeczywistości
***Jest twoja moczarka kanadyjska
***Z rejonów
***Złączcie kolory jednym oddechem i tą samą krwią
_______________________________________________________
________________________________________________________
W rubryce » Przypis dolny « zamieściłem cały wiersz , tak jak ma wyglądać.
______________________________________________________
Wygrzebałem z kamieni i korzeni, gołymi orbami,
by nasiona owoców zasadzić w długich bruzdach,
niczym szereg żołnierzy wokół generatora, mocą
aby informacje przejął ogród, po dwóch skokach
krzyki gołębia głuszą bicie serca kolią na szyi,
jeszcze wibrując korespondencją siedmiu lingamów.
Wiedza z pancerza to ocalały światłowód z trójki,
podskórnie jak boa — niewyobrażalnym czuciem wina,
w końcu przemija, choć zostawia potop ze wspomnień.
Nie ma już blokad — uruchamia pompę dla ludzkości,
w całym okablowaniu czując niemarnotrawstwo czasu,
rodzi z blizn Ziemi punkt zwrotny tym, co krzywdzą.
Pisząc tym — gwoli wyjaśnienia, doda zastawką serca
coś, co wciąż kocha — niezależnie od przejścia dróg.
Za kilka lat będziemy tacy sami w poziomie zaufania.
Gdy zrozumiemy ptactwo jednego gatunku — ławicą ryb,
postrzegając gabinet rodzicielstwa ciekło i ulotnie
przez złączony pierwiastek, odzyskany busolą gwiazd.
