Kolacja
resztki rozmów.
Ktoś sprawdza godzinę
jak tętno.
Czas płynie wolno,
jak internet
w złej dzielnicy.
Telefony leżą
ekranem w dół,
nadal ciepłe.
Zupa stygnie,
dziecko liczy łyżki,
jakby od tego
zależał porządek świata.
Pomiędzy kuchnią
a milczeniem
sprzedają nadzieję na raty.
Płacimy —
zostajemy winni.
Ktoś wychodzi
do łazienki,
żeby odetchnąć.
Sprzątamy razem.
Naczynia
długo jeszcze
o siebie dzwonią —
odkładane
nie na swoje miejsce.
