Dotyk poranka
Brzasku pierwsze cienie ścierają się z mrokiem,
Aurora świat wita subtelnym urokiem.
Budzi się natura w złotym blasku słońca,
snem jeszcze spowita, srebrną rosą lśniąca.
Promień światła ciepło kreśli linię czasu,
miękkie mchy w półcieniach niosą szepty lasu.
Słowa niepotrzebne, milczy sens istnienia,
gdy serce w tej ciszy dotyka spełnienia.
Chociaż dzień nadejdzie, w sercu pozostanie
ta cisza poranna, jasna jak wezwanie.
Z nią pójdę przez życie, będzie mi ostoją,
w głębi serca ufnie pozostanę twoją.
Duchy namiętności po rozdrożach błądzą,
wciąż nienasycone płoną niemą żądzą.
Świadoma miłości zrodzonej w milczeniu,
odnajdę sens życia w twym czułym spojrzeniu.
