modlitwa bez obietnic
pomóż mi – Boże!
by nie było żal…
naucz ciszy pośród burz
i oddechu, gdy brakuje sił
bym w półcieniu trudnych myśli
odnalazł sens straconych chwil
daj mi wiarę małą, prostą
jak poranny pierwszy krok
że pod ciężarem tej nocy
świt już czeka tuż obok
a gdy znów upadnę nisko
i zwątpię w każdy znak
bądź mi światłem, choćby bladym
bym nie został całkiem sam
nie zabieraj bólu od razu
niech zostanie, aż zrozumiem
co we mnie pęka bezgłośnie
i czemu żyć nie potrafię
każ mi wstać bez obietnic
bez nagród, bez wielkich słów
z samym ciężarem ciała
i ciszą, która boli znów
jeśli świat ma być twardy
niech mnie nie oszczędza
bym nie szukał ucieczki
tam, gdzie łatwa nadzieja
a gdy nic nie powiesz już
i zostanie ciemna noc
naucz mnie trwać w bezruchu
by nie prosić więcej o moc
