Kolory, tor - wola i wiara
spokój samotności, we dwoje, troje...
...wspólnie przez pory roku w wyśnioną dal...
czarny tabor obok zielonej ściany lasu
żółte wampiry wychodzą z wagonów
białe zęby, czarne oczy i zamiary
śpią na „cmentarzu“, w swym leżu
udają życie wśród ludzi
lubią być rżnięte o ile tak cię mają w garści
czerwona ucieczka wzdłuż taboru, jak zając po torach
nie w las i nie do środka, gdzie siedzą zielone mumie
zgubiłeś swoją drogę, swój środek
czarnej woli motor - pociąg - tęskniący do zielonej
i ślepej witalności
martwa zgniła żółć zazdrości, kradzieży, zabójstwa,
udawania, podstępów, kariery
zajączek chciałby się wyrwać z tej smugi złego światła
żółć słoneczna to ukąszenie mocy, mądrości, życia,
odwaga, szczodrość dawania,
jeśli okrucieństwo to bez złych intencji - atak i obrona -
tego ci trzeba i odrobiny księżycowej słabości -
miłości, błękitu i wiary
*****
Wierząc, śniąc stwarzamy rzeczywistość.
Czasem wiara coś stwarza - w oparciu się o inną istotę
i o swoją najgłębszą istotę - a nie tylko chce się
potwierdzić w fakcie. Dobre wyczucie czegoś,
uwierzenie w to, powołuje to coś do życia, ale
nie można wierzyć w życie wampira, tu można
tylko stwierdzić błąd i przerzucić wiarę w stronę
zalążków prawdy śpiącej w otaczającej rzeczywistości.
Chcemy wierzyć, że możemy zmienić nie tylko innych,
ale także samych siebie, swoje chcenie.
