Etapy
Zasrebrzyły się włosy
w księżycowym blasku,
utkwił w myślach ciężar przeżyć,
a czas zaczął naglić…
Kiedyś było inaczej –
beztroskie dni,
pełne radości życie.
Przez lata dojrzewała we mnie
chwila, jeszcze nieuchwytna,
by stać się moim celem.
Uniesiona dziewiczością uczuć
odważyłam się odkrywać
nowe ścieżki,
co często wiązało się
z bolesnymi doświadczeniami.
Nękana przez los
nie raz byłam zmuszona
ponownie rozważyć,
a nawet zmienić,
koncepcję życia
i odważnie żeglować
na głębokie wody,
ku nieznanym brzegom.
Po kilku lekkich ciosach
przeznaczenie uderzyło
ponownie, z pełną siłą.
I wtedy uległam,
aby móc żyć dalej –
obowiązek wymagał tego kroku.
Z czasem uspokoiły
się fale na morzu życia,
tak przynajmniej myślałam,
aż nagle odezwała się Tyche.
Wtedy zrozumiałam,
że trzeba pogodzić się z losem,
bo życie niesie zmiany —
czasem przełomowe.
Zauważyłam,
że jestem powolniejsza
w działaniu i myśleniu.
Pomyślne wykonanie
najprostszych zadań
zajmuje mi coraz więcej czasu,
a chwile odpoczynku
uciekają zbyt szybko.
Nauczyłam się jednak
celebrować każdą chwilę.
Przy śniadaniu rozkoszuję się
ciepłą filiżanką kawy
w zgrzybiałych palcach.
Odkrywam nowe zapachy,
nowe formy i kolory,
na które kiedyś
nie było miejsca.
Nawet samotność
stała się znośniejsza –
nie, ja ją naprawdę polubiłam.
Dzisiaj znów –
wszystko się zmieniło.
To, co było,
należy do wczoraj.
Nie, nie zapomniane,
tylko jakoś ciche.
Każdy nowy dzień
uszczęśliwia mnie,
ma swoją wartość.
Dlatego żyję
tu i teraz.
