Z prochu powstałeś – wiecznością żyjesz
Nie znam początku i nie znam też końca,
jak cień co we mgle płynie bez imienia.
Myślę, więc jestem, wzrokiem szukam słońca…
Żyję nadzieją, kołysząc pragnienia.
Chociaż mój byt jest chwilą, co przemija,
przejściem przez bramę, gdzie nas wieczność czeka,
na falach życia echem się odbija,
w marnym istnieniu każdego człowieka.
Światłość bez zmierzchu tajemnicą życia,
jest gwiazdą w mroku, co nadzieją płonie.
Choć przemijalność jest podstawą bycia ,
śnimy, by zasiąść na niebieskim tronie.
Efemeryczne jest człowiecze ciało,
lecz coś z wieczności w duszy pozostało.
