NUDA CYKLU
słońce wstaje
jakby nie znało alternatywy
człowiek chwilę później
z tą samą myślą, że dziś coś zmieni
ale najpierw kawa
świat krąży w kółko
udając spiralę postępu
historia poprawia makijaż
i wraca na scenę w nowym kostiumie
miłość zaczyna się od początku
zawsze „na serio” – kończy się podobnie
praca męczy
odpoczynek się dłuży
marzenia stoją w kolejce
do realizacji odwołanej bez podania przyczyny
nawet sprzeciw stoi w opozycji
z godziną podaną do wiadomości
na znak, że potrafi
utrzeć nosa wciąż temu samemu
wszystko wraca: dni, lęki, nadzieje
jak refren piosenki
której nie pamiętamy
ale nucimy bezwiednie
i tylko sens
nie powtarza się nigdy
bo za każdym razem
trzeba go wymyślić od nowa
