Nikt nie jest bez winy
Nie pytaj dlaczego, nie pytaj mnie po co,
okryta win cieniem tajemnica życia.
Serce milczy w bólu, spogląda z ukrycia,
a prawda drży cicho pod płaszczem niemocy.
Krążą ciężkie myśli, spłoszone ciemnością;
noc dłuższa niż rzeka, co płynie od morza.
Upiornie, jak widmo, wisi kara boża
i tyka cierpliwie nad świata prawością.
Tylko prawda stoi naga w swej godności,
na zbawienną chwilę czekając cierpliwie.
Pęknie mur wzniesiony z fałszu i podłości,
runie gmach obłudy z rumorem, jękliwie.
Nie uniknie człowiek sądu opatrzności –
surowym wyrokiem, ale sprawiedliwie.
