Wszystko zawdzięczam rodzicom
tym bardziej gdy wprost wciąż podążam w swym paśmie z miłością
lecz nie zawdzięczam tylko sobie tego, kim się z czasem stałem
idę ramię w ramię z Nimi, by mieć wsparcie zawsze
Nie będą żyć wiecznie, ale ich Kocham najbardziej na świecie
czas dla mnie narzędziem, by żyć tu i teraz nareszcie w następstwie
tego kim byłem, gdy po rozstaniach trwał spraw bieg kontra impas
w chandrze coraz bliższa mi postawa - tak właśnie powstał Mniłchas
Znalazłem swoją drogę, lecz zawdzięczam wszystko rodzicom
zapełniam szybko horyzont widokiem na pejzaż swych lądowisk wgłąb
swej samotnii, do której dostęp mają tylko najbliźsi
tam wciąż żywot zabliźni bieg harmonii karmiąc rygor dany mi
Jest mi on potrzebny, by nie dopuszczać żadnych zwątpień;
Oszustwa - prawdy są tłem, a prawdy wciąż szukam w samym sobie
by się dowiedzieć, kim jest człowiek na tym łez padole w tych czasach
zastrzyk z przejść mam w sobie, wraz z nim chęć trwać w drodze Mniłchasa
