Titulus
Kark do ziemi przygniata belka ociosana.
Raz kolejny upadasz na twarz i kolana,
gdy po bruku się niesie tłuszczy gorzka wrzawa.
Serce strachem przed podłym się ciosem napawa.
Weronika ociera Twą twarz zatroskana.
Widzisz matkę jak ręce wznosi zapłakana,
że dla straży los syna to zwykła zabawa.
Titulus na Twej piersi zna prawdę tajemną,
żeś jest królem, a Żydzi poddanymi Twymi.
Jeszcze krok i się spotkasz z morderczą gehenną.
Czas się żegnać nadchodzi z chwilami ziemskimi.
"Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną.
Płaczcie raczej nad sobą i dziećmi waszymi. "
