Łańcuszek szczęścia
Pan Kowalski w przychodni został źle obsłużony.
Napisał na to skargę (a to list polecony).
Więc z awizem na pocztę zaraz udał się lekarz
I na panią z okienka dwie godziny już czeka.
Pani z poczty w urzędzie siedzi właśnie w tej chwili,
Bo jej jakiś podatek chyba źle naliczyli,
Chociaż sprawa to błaha, ale nie ma skarbnika,
Czeka z 15 osób, zegar tyka i tyka.
Miejski skarbnik, wszak wiecie, to przepisy nie nowe
Kwadrans co dzień w południe przerwy ma śniadaniowej,
Ale dzisiaj to trwało dwie godziny, bo przecież
Pani Krysia nie przyszła, musiał czekać w bufecie.
Pani Krysia na targu już zakupy zrobiła,
Ugotuje w bufecie dania pyszne, aż miło,
Do urzędu jest jednak droga bardzo daleka,
Nie przyjechał autobus, więc klnie Krysia i czeka.
A pan Włodek, kierowca, chociaż całkiem jest zdrowy
Dziś w przychodni badania musiał mieć okresowe
Już od prawie dwóch godzin w poczekalni wciąż siedzi,
Ale nie ma lekarza, który pocztę odwiedził...
Tylu ludzi dziś w mieście czas swój traci od rana
Przez jednego pieniacza – Kowalskiego Stefana.
.
