Odys
Nie ma statków dwunastu, towarzyszy nie ma,
Sam, po latach, znużony, wracam do Itaki.
To zemsta Posejdona, co za Polifema
Oślepienie – pogmatwał mej wędrówki szlaki.
Sute łupy przepadły, zginęli druhowie,
A ja wciąż jestem w drodze – stary i zmęczony.
Już czas skończyć wędrówkę. Już czas, żeby człowiek
Znalazł chwilę wytchnienia, sen u boku żony.
Na niebie samoloty złowrogie. O Boże!
To bombowce. Tak. Widzę po wojskowych znakach.
Tyle lat się tułałem po lądach, po morzach...
Czy gdzieś za horyzontem jest jeszcze Itaka?
Czy ostygłe już tylko zastanę ruiny?
W rozwalonym pałacu wiatr hula w pokojach?
Jeśli tak – policzone są wasze godziny.
Dopadnę was najeźdźcy! Ja i zemsta moja.
.
