Wiosna
Słońce silniejsze promienie śle.
Już z ciasnych mieszkań, ciemnych suteren
Na światło dzienne gramolą się
Ludzie. I hajda! Na działki! W teren!
Tatuś nie liczy już swoich lat,
Tylko radośnie coś pogwizduje,
No a mamusi rozległy zad
Trzy w autobusie miejsca zajmuje.
Bezmyślnie w okno gapi się Staś -
Chudy, wysoki, pryszczaty blondas;
Jurek wzrok w smartfon swój wbija zaś
I gołe baby na nim ogląda.
Już przyjechali. Rodzina już
Obchodzi wszystkie kąty znajome.
Trzeba zdjąć będzie chochoły z róż
No i wystawić grilla przed domek.
Na działce obok Kowalscy są:
Wielka blondyna, mały facecik...
I także grilla rozpalić chcą,
I także z sobą przywieźli dzieci.
Janek już uczniem liceum jest.
LM-em wieku dodaje sobie,
Zaś Hanka to już kobieta fest -
W tym roku będzie maturę robić.
Janek znów dymem zakrztusił się,
Lecz pali, bo chce być jak dorosły,
A Hankę Stasio czaruje, że
Cudnie jej zimą cycki urosły.
Kiedy już palą się grille dwa,
Kiedy się wódka w strumieniu chłodzi
Hance oczami Stasio znak da,
Razem gdzieś pójdą. Wiadomo młodzi.
W szopie, gdzie trzyma narzędzia cieć
Ona swe piersi pokaże mu i
Będą się parzyć, będą się trzeć,
Bo przyszła wiosna, nadszedł czas rui.
Że nie należy panna do beks
Więc do rodziców wróci cichutko
Ażeby opić swój pierwszy seks
Dobrze schłodzoną w strumieniu wódką.
A Staś - zdobywca i Hanki men
Zostanie żeby posprzątać w szopie
I gdzieś na workach zapadnie w sen
Cichy, spokojny... Jak grzeczny chłopiec.
.
