Noc okryła się mgłą...
– próżno gwiazd szukać.
Na ustach osiadła cisza,
lecz serce wciąż pyta, i pyta...
Pomyśleć by można,
że łatwo jest umrzeć,
a tymczasem żyć chce
wszystko w człowieku.
Na stole: ser pleśniowy
lampka wina i świeczka.
Stek bzdur w głowie.
Demony świętują zwycięstwo,
bo ślepe są, i nie widzą,
że są tylko po to, żeby odsłonić,
co słabe, zranione, krwawiące.
Tam już pochyla się Bóg,
i rozlewa swą łaskę,
jak miłosierny samarytanin
w otwartą bliźniego ranę.
Noc przechodzi w jutrzenkę,
życie toczy się dalej,
a człowiek krok za krokiem
zbliża się do początku
– bo tam przecież
wszystko się staje.
