W na motyle siatkę złapać Boga Jahwe
przemierzył z kadzidłem
niewielką świątynię.
Zapachniało Niebem.
A, gdy przechodził obok mnie,
nabrałem dym w dłonie,
i szybko wtarłem w brodę.
Dobrze jest
zanurzyć się w modlitwie,
choć nie jest to wcale proste.
Gdy próbujemy
o własnych siłach cokolwiek zrobić,
okazuje się, że biegamy z siatką na motyle,
w którą chcielibyśmy złapać wiatr,
a czasem nawet samego Boga Jahwe.
Uśmiecham się,
bo to przecież jest wspaniała
modlitwa.
