Wlazł kotek na płotek - Marian Załucki
Trudno. Sam nie wiem, jak to się stało.
Muzo! To wierszem jakimś opowiedz:
Wkrótce będziemy mieli małe -
Kitty i zwykły kot dachowiec.
Choć nie wiem, jak wlazł do mieszkania,
Bo to historia dosyć mętna,
Jednak rozumiem tego drania.
Kitty naprawdę jest ponętna.
Cóż... Ciężkie bywa życie kota,
Lecz traf szczęśliwy może pomóc,
Kiedy przyciśnie go ochota,
A kotka jest zamknięta w domu.
Człowiek ma lżej od kota, bowiem
Sposobów znają sto faceci...
Jakich? Nie bójcie się. Nie powiem.
Nie będę gorszył małych dzieci.
Więc żona szuka jak najęta
I po znajomych dzwoni w transie,
Czy któryś przyjąłby kocięta -
Pamiątki po tym mezaliansie.
Ja się roboty pilnej jąłem,
Bo jak mnie widzi, to zaczyna,
Że ja lufcika nie zamknąłem
I to jest tylko moja wina.
Już chyba czas opuścić scenę.
Zejść z oczu. Snuję sobie plany,
Żeby odwiedzić dziś Ksymenę.
(Jej mąż wyjechał do Tirany.)
A główny sprawca zamieszania -
Podziwiam spokój tego kota -
Wylazł na płot i siedzi na nim,
I jeszcze mruga do nas z płota.
.
