Wlazł kotek na płotek - Jacek...
Koniec złudzeń
nie
to nie zdrada
tej miłości nigdy nie było
było tylko pragnienie
i nieuzasadniona wiara
dzieli nas martwa szyba
przez którą jednak przenika chłód
wygasłe serce wciąż jeszcze bije
ale jego ciosy wymierzone są w próżnię
demony się kłębią wokoło
mimo to otacza mnie pustka
czas i przestrzeń niby zewnętrzne
a jednak bolą
wszystko obraca się w popiół
chociaż już dawno nie płonę
światło razi w oczy ale nie grzeje
wpada w nas jak w czarną dziurę
i zamiera
rzeczywistość rozsypuje się
jak zamek z piasku po uderzeniu fali
pytania na które nie odpowiedziałaś
zadaje mi teraz Bóg ze złośliwym chichotem
jestem
wciąż
po co
nie wiem
może z przyzwyczajenia
czekam na noc
ale się jej boję
jaka będzie ta zimna ciemność
pod bezlitosnym okiem gwiazd
bez bliskości
bez snów
bez sensu
czas krwawi
a zegar tyka złośliwie
pę-kasz
pę-kasz
pę-kasz
rzeczywiście szczelina we mnie
ta przez którą uciekła dusza
wciąż się poszerza
ale nie pękam
wyraźnie czuję
że ktoś chce mnie wywrócić na lewą stronę
kto
nie ma nikogo w pobliżu
kogo mógłbym spytać
jest tylko kot na płocie
i mruga na mnie
daje mi jakieś znaki
których nie rozumiem
.
