Kołki, miecze, krzyżtopory
a jeśli zdradzi to zdradzi twoje zło,
wbije kołek w jego pierś
i pójdzie za tobą na katorgę.
I mimo wszystko będzie twym wybawcą,
ten sędzia, odkupiciel, kat - będzie cię kochał
i ratował i niszczył, ale nie gubił,
ale to tylko wtedy, gdy zamieniłeś się już w bestię,
w wampira.
Van Helsing sam jest kimś, kto wymaga oczyszczenia
przez Bogów,
obłaskawić musi Erynie,
dampir - walczący z własnym cieniem,
broń po której spokój duszy tylko w śmierci życia.
Bo ta jego świętość to trochę świętoszkowatość.
Lecz bestie naprawdę istnieją.
Erotyzm wolnych kobiet i mężczyzn
kontra rodzina to drobnostka,
ale psychopaci narcystyczni kontra zwykli starający
się być ludźmi ludzie - to już wymaga krzyżtopora,
miecza, kołka.
Pomiędzy mną a twoim złem, pomiędzy naszymi
namiętnościami, kładę Jezusowy miecz,
broń trubadurów i reformatorów,
nie pomiędzy tobą, a mną.
Kołek w pierś to ostateczność,
do której nie masz prawa, jeśli nie bronisz życia dobra,
nie dążysz do przebicia skorupy błota,
jeśli nie przebijasz się do serca -
w samoobronie przed przemocą wyrachowaną, podłą i
nieskończoną.
I nie musi na jego twarzy zjawiać się spokój...
