wina
wtedy, gdy mam już dość myślenia, że taka się urodziłam
że tak naprawdę to ja jestem problemem
czasami obwiniam cały świat i system, który stworzono
może to nie tak, że to ja nie pasuję
może to on jest zepsuty i nie pasuje tu nikt
może to nie tylko ja
innym razem jest to fakt, że jestem najmłodszym dzieckiem
może byłam złą młodszą siostrą
może dorosłam zbyt późno, czy też zbyt wcześnie
może to, że ze mną nie rozmawiają to kwestia wychowania
następnie zaś to, że moja mama nigdy ze mną nie rozmawiała
może dlatego mam problemy z otworzeniem się
może dlatego muszę mieć wszystko przedstawione jasno i wyraźnie
bo gdy ona się gniewała, to nigdy nie mówiła dlaczego
a po paru dniach po prostu udawała, że nic się nie stało.
wezmę pod uwagę cokolwiek, co brzmi sensownie
chociaż trochę.
przynosi mi to ulgę, ta myśl, że nie jestem zepsuta.
może mam jakieś schorzenie, może powinnam brać leki?
na pewno to nie jest kwestia tylko mnie, prawda?
coś musi we mnie być.
może to wina presji wywieranej na małe dziewczynki
by były grzeczne, ciche, żeby się nie wyróżniały
żeby jadły mniej niż chłopcy
żeby mieściły się w małe sukienki
może używałam technologii w zły sposób
przeglądałam internet z głową podatną na wpływy
może to książki, które czytałam
może główni bohaterowie w nich byli zbyt idealni?
a może to rzeczywiście po prostu ja
może urodziłam się pusta w środku
może podczas moich narodzin lekarze skrzywili się
bo wszechwiedzącym okiem dostrzegli to, czym się stanę
