Star, 3 zetrzeć?
Mruczka okien brak od bicia
wiatr rozwiewa długie kłosy
pot na zewnątrz ciąż, a ciszą
widzi spójność, chuć u wieży
plany bliskich druk od warty
cztero-ściany sączy mierżąc
żar trzymawszy jej podartej
później są już strupki nowe;
ganiających cisów świeżość
gar ust iż list idzie przodem
wystruganych z dorosłości
w locie tracąc ciało, rozum
róż wyk gwizdać ile kozom
trzaski plusku dna położyć
ale pośród skrętnie w łazić
wóz Star ranny o dni hałas
oczu rąbkiem za sklepiony
kiedyś przez minutkę całą
4-rech żyć i wypędzonych
bije czaszką ciał'ku trwając
w kopiec z monet osy piany
jak na płomień Q toż samej
kolor z białych rozczepiany
po piętnastej gnie się w oddech
dom spłaszczając zwojów licem
z ud czcząc obcych przez urodę
w garb zmącenia m'niej zeszyty
