śmieć we dwoje
trzęsie szmer w zbijanych
jeden głupszy, drugi głupi
myślą - może w dzbanek?
mieli chęć jeszcze w pięść
(nawzajem pysk sprać już)
ale jednak razem prze'szli
przed w przejęcie mamuś
wtedy śmierć tłumi sprzęt
znowu'ż wszystko zdrowe
może sobie węch wyrobię
czas mnie przewędrować;
Jezu weź mnie stąd precz!
przełącz w otchłań świata
o to proszę jak przed kosą
krzew w ścięciu zza chaty;
zmarła śmierć.. - Jezus też
fruną w szczęście wieczne;
wtedy Tatuś jakby na złość
parom wzniósł poprzeczkę
idzie śmierć poprzez sierść
buczki śmiechem pieszcząc
te natomiast jak niemowląt
szczycą ją przez wieczność
widzi śmierć dwojga gniew:
chłopki w bezmiar nerwów
już podchodzi.. a tu chłodzi
wdzięczność bar o'metrem
