Przyrost naturalny
Tadeusz i Stefania byli piękni, młodzi...
Tadeusz swoją Stefę trzy lata uwodził,
Gdy już tracił nadzieję rzekła mu: Kochanie,
Przyjdź dzisiaj na kolację, zostań na śniadanie...
Po całonocnej bibie ktoś wziął Hankę z rana.
Kto? Sama tego nie wie, tak była pijana...
Jola rzekła Zbyszkowi, że zostanie tatą.
On pierścionek z brylantem kupił żonie za to.
Pięć lat prób! To dla niego jest wiecznością całą.
W końcu po tylu latach wreszcie się udało.
Chodzi dumny i blady, i wciąż o tym gada...
Lecz Jola wie - ten sukces jest dziełem sąsiada...
Adam z Ewą ruszyli z plecakami w góry
By się zregenerować na łonie natury.
No i właściwie trudno dziwić się dziewczynie,
Że gdy burza złapała ich na połoninie
Bała się w swym namiocie leżeć całkiem sama
I - żeby przetrwać burzę - poszła do Adama...
Listonosz z poleconym wpadł do Zosi rano
I zastał ją w piżamie jeszcze nieubraną.
Chciał chłop wsunąć nieznacznie rękę pod piżamę,
A Zosia pociągnęła go na otomanę...
Podobnych opowiadań mógłbym wiele mnożyć.
Można z nich bardzo prosty algorytm ułożyć:
Że kiedy swego pana napotka niewiasta,
To przyrost naturalny od tego nam wzrasta.
Studiując statystyki dodam tu nieśmiało:
Czyńcie miłość, bo przyrost wzrasta nam zbyt mało!
.
