Też kiedyś pisałam wiersz o stronach zeszytu— prawa strona jest jak od Boga, daje słowom porządek i pamięć. Lewa strona zawsze mnie straszyła, rozmazuje wersy, przekoślawia rzeczywistość i zbyt szybko zapomina to, co ważne. Twój margines to miejsce, gdzie te strachy znajdują swoje własne życie — i to piękne.
Ja tam po prostu piszę, gdzie mi słowo usiądzie. Raz na prawej, raz na lewej, a jak mu się zachce, to i na marginesie zrobi sobie domek.
Celnie trafiasz w wersy. Dzięki.
Margines błędów to najwygodniejsza kanapa w całym tekście. A to powiedzonko? Prawda stara jak kapcie: jak ktoś się nie myli, to znaczy, że tylko siedzi i ogląda, jak inni robią ... robotę i błędy.
Tak. Margines błędów to jedyne miejsce, gdzie potknięcia mają własne łóżko i nikt ich stamtąd nie wygania. Tam pomyłka może sobie poleżeć, przewrócić się na drugi bok i dalej nikomu nie bruździ.
Pozdrawiam.
Tak, przy czym w moim przypadku margines to taka sama strona-plik w komputerze, jak ten właściwy z wierszami. Otwieram je, czytam, poprawiam lub nie. Lubię jak się trochę uleży ... nabiera wtedy wartości, także historycznej.
Pozdrawiam.
Jest i tak ... margines to jak szkółka słów. Coś tam sobie rośnie na uboczu, koślawe, nieskładne, pourywane ... a potem nagle hop, i masz gotowy wiersz, który udaje, że od zawsze był planowany. Steki bzdur też są jadalne!
Pozdrawiam.
U mnie ten margines bywa czasem na całą szerokość kartki. (Jestem bałaganiarzem i notuję na tym, co akurat jest pod ręką, a później nie mogę odnaleźć swoich notatek.)
Znam ten ból ... margines na całą kartkę, a potem człowiek szuka notatki jak skarbu w pralce. U mnie też tak bywa, że więcej zapisane „obok” niż „na”, a potem udaję archeologa we własnym biurku i grzebię w głowie, gdzie to jest.
Pozdrawiam.
No jasne ... jak się wreszcie zapali większą lampkę, to i margines przestanie udawać cień. A wtedy oko zobaczy, że tam też czasem coś ważnego siedzi, tylko cichutko.
Pozdrawiam.
Ja nie piszę już na kartkach, chyba, że jestem poza domem i nie chcę zapomnieć jakiejś złotej myśli. Na marginesie notatki robili wielcy, także Kopernik, pojedyncze słowa i uwagi.
Udanego dnia Staszku
Jak Kopernik mógł bazgrać na marginesie, to i my możemy. Różnica tylko taka, że jemu te złote myśli kręciły Ziemią, a nam co najwyżej głową. Poza tym, nie miał laptopa i komórki.
Ale ja tam wolę notować byle gdzie, niż później drapać się po czole: „co ja chciałem napisać?”
Pozdrawiam.
Na marginesie jest prawda, ktrójej nie zawsze chcemy spojrzeć w oczy. Społeczeństwo patrzy na marginesy jak na wyrzuty sumienia przed którymi ciągle się usprawiedliwia... " to nie moja wina".
Pozdrawiam serdecznie 6/5
Ano właśnie ... na margines najłatwiej zrzucić wszystko, czego nie chcemy widzieć w lustrze. Społeczeństwo robi to samo: „to nie ja, to tamci z boku”. A prawda? Ona siedzi w rogu, patrzy i tylko kiwa głową, że znamy ten numer na pamięć.
Pozdrawiam.
Dobre podejście ... na kartce możesz szaleć, a w życiu trzymasz się chodnika. Czasem to właśnie ratuje człowieka przed niepotrzebną wywrotką.
Dobrego dnia.
U mnie zawsze były marginesy przeludnione. Musiałam prosić, aby słowa odważnie wkraczały na scenę białej kartki, zawsze za uszy wyciągałam, jakieś takie wstydliwe mi się trafiały.
Podoba mi się Twój cykl i Twój sposób zapisu myśli.
Pozdrawiam Cię, serdecznie :-)
Znam to ... moje słowa też często siedzą w kącie jak nieśmiałe dzieci na akademii. Trzeba je wyciągać, przegadywać, czasem nawet postraszyć, że skasuję i wtedy dopiero ruszają. A marginesy przeludnione? Spokojnie, lepiej mieć tłok niż zupełny brak.
Dzięki za ciepłe słowo!
Na kartce margines to porządek, a w życiu to już teren minowy. Jak wyjdziesz za daleko, można się potknąć, ale czasem właśnie tam dzieje się coś wartego ryzyka.
Pozdrawiam.
Margines bywa lewy i prawy
Górny i dolny i ten dziurawy
Dziurawy lubi dalekie podróże
Jeśli z dysgrafia przechodzisz burze :)
Zwykle gdy piszemy od lewej strony marginesy lewe są równe i ładne zdecydowanie bardziej od prawych, gdzie zawsze trzeba coś przyciąć, przenieść i zdecydować jak wybrbąc, gdy przecinek ucieka na początek nowej linijki
Pzdr🌼
Dokładnie ... lewy margines stoi jak żołnierz, a prawy robi wieczną wolną amerykankę. Tam się zawsze coś rozlezie, coś ucieknie, przecinek zrobi skok w bok, a słowo udaje, że nie wie, gdzie ma się zmieścić. A dziurawy margines? Ten to w ogóle żyje własnym życiem, a jak ma z Tobą dysgrafię, to potrafi zwiać szybciej niż myśl, która go tam miała pilnować.
Co najlepiej wypełni pustą przestrzeń ?Oczywiście,słowa.Ale niektóre muszą poczekać,onieśmielone...Być może zostaną na zawsze za drzwiami ale o nich nie zapominamy...
Tak ... słowa pierwsze pchają się na scenę, a te ważniejsze stoją w przedpokoju i udają, że sznurówkę wiążą. Jak nie wyjdą, to i tak siedzą człowiekowi w głowie jak cichy lokator.
Pozdrawiam.
Wszystko czego nazwać nie potrafię a oko nie dostrzaga
Na marginesie zalega
Więc może nie warto się tym przejmować
Może finalnie nie jest to takie ważne, ciekawy pomysł do rozważania. Pozdrawiam
Może i zalega, ale to, czego nie umiemy nazwać, rzadko bywa naprawdę ważne. Jak samo nie puka, to znaczy, że może spokojnie leżeć dalej. Nie wszystko trzeba wyciągać na światło.
Pozdrawiam.
i tak na marginesie życia... patrzymy w przyszłość ... a tam gdzie oko nie zagląda kierujemy się siódmym zmysłem ... pomiędzy być i dążyć do celu ...bo dróg mam miliony a wszystkie prowadzą do Rzymu ...itd .. pozdrawiam serdecznie ..dobranoc ... właśnie skończyłem oglądać Koreański film świetny ...
Milion dróg, a i tak człowiek najczęściej idzie tą, której nie planował. Siódmy zmysł to czasem zwykłe „a dobra, skręcę tu”. I jakoś się dochodzi, nawet jeśli to nie Rzym, tylko przystanek wcześniej ... Zabrze.
Dobrych snów.
Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.
Klauzula Informacyjna
Szanowni Użytkownicy
Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).
W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.
O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.
Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.