NASZE NIEUSTAJĄCE UMIERANIA
już z pierwszym oddechem
na kredyt pochówku
umiera kawa –
w ustach traci sens gorąca
zostaje tylko dno filiżanki
usycha kwiat –
nie dlatego, że zabrakło mu wody
tylko że ktoś chciał go zatrzymać
ginie wydarzenie –
najpierw w opowieści
potem w milczeniu
na końcu w nikim
znika pieniądz –
przechodzi z ręki do ręki
aż przestaje być czyjkolwiek
topi się aluminium –
forma oddaje siebie
by zostać czymś innym
albo niczym na chwilę
sypie się dzban –
i nagle widać
że cała jego wartość
była w tym, co znikało
codziennie umieramy
po kawałku
w rzeczach, które kończą się szybciej
niż my zdążymy je nazwać
i tylko jedno
nie chce umrzeć –
przyzwyczajenie, że jeszcze zdążymy
a przecież
najdłużej żyje to
co potrafi się skończyć
