Wraz zwiosną
W kolebce natchnienia dała pierwszy oddech.
Brzask nieskazitelny małe szczęście zesłał
emocji strumieniem, w tkliwości najdroższej.
-
Wątpliwość umarła, zepchnięta w niepamięć,
pragnienie rozkwitło już o samym świcie.
Złotych pasm warkocze mgłą leciutką tkane,
oplotły manierę, miłość rodząc skrycie.
-
Jeszcze krysztaliki, co skrzą się na trawie,
jak mamidło jakieś, w refleksach się puszą.
Euforia, jak w lustrach, zaczyna jaskrawieć,
od pierwszych promieni żyje całą duszą.
-
No jak tu nie kochać - tyle do kochania.
Niecierpliwość w pąsach tańczy wśród błękitów.
Kawalkada piękna nadzieją lśni cała,
wiosno, wiosno miła, słońcem życie szkicuj.
