Odchodzenie
A kiedy stąd odejdę paść się na łąkach Pana
Ktoś okno w mym pokoju otworzy wcześnie z rana,
Śmieciarze pod tym oknem ustawią swój kontener,
Z szaf i półek wyrzucą wszystkie graty na ziemię
I będą segregować – na to co można sprzedać
I resztę do kontenera, bo już się sprzedać nie da:
Pamiątki sam nie wiem po kim poobwijane w gazę
Albumy z wojaży po świecie, pięć teczek wycinków z gazet...
Ja będę w górze nad nimi, będę patrzył się na to
I z każdym śmieciem ponownie będę odchodził ze świata.
Aż wreszcie, kiedy wyrzucą me stare podarte spodnie,
Popłynę sobie gdzieś w chmury, by z Panem połączyć się godnie.
A słońce będzie jak dzisiaj i będą bawiły się dzieci,
Któreś ocali mą kulę przed wyrzuceniem do śmieci,
Potrząśnie i się pochyli nad cackiem niebiesko-zielonym
I śnieg znów spadnie na chatę w zimnym szkle zatopioną.
.
