Szał
Wystarczyło oka mgnienie...
Nie wiem, co się nam przydarzy.
Wiem, że każde twe spojrzenie
Parzy.
Dotykasz mnie setką dłoni,
A każde dotknięcie pali.
Jak przed tobą się obronić,
Kali?
Szmatki lecą na podłogę -
Zrzucasz niepotrzebne więzy...
Czuję włosy, usta, nogi,
Język...
W końcu coś jak grom uderzy -
Raptem nagły wybuch w kroku
I już cicha przy mnie leżysz.
Spokój...
Tak hulałaś, tak szalałaś,
Byłaś dziką, pieszczot chciwą...
Teraz z tego pozostała
Tkliwość.
.
