Limeryki nieco odjechane
Zbudziła się Ania z Krakowa,
A w łóżku obok niej – głowa,
Lecz ciała nie było,
Więc Ania zrobiła
Się dzisiaj troszeczkę nerwowa.
Iluzjonista z Kalkuty
Dzień cały chodzi jak struty,
Bo zmienił w maki
Swe zaskórniaki,
W dwa wazoniki zaś – buty.
Choć zaklinaczkę z Madery
Wąż ugryzł w cztery litery,
Ona przeżyła.
Odporna była
Od jadu świekry hetery.
Wysoki klient w sklepie pod Świeciem
Nie mógł się zmieścić w żadnym żakiecie.
- Niech pan nie nudzi –
Rzekł subiekt – ludzie,
Jak mnie uczono, równi są przecież.
Pewien staruszek z Larnaki
Ma pasję – uwielbia ptaki.
Uwił w swych włosach
Gniazdo dla kosa
I proszę! Ma już pisklaki.
Pan z Helu latał nad Helem
(Nałykał się helu zbyt wiele.)
Gdy tak szybował
Kanonier Kowal
Zestrzelił go w zeszłą niedzielę.
Raz jeden ksiądz spod Kościana
Znalazł na tacy yuana
I cztery rupie.
Rzekł: „Lokal kupię,
Założyć kantor mam w planach.”
.
