Limeryki z mojej fabryki 23
Poszedł o zakład Wojtek w Zgniłosze,
że stare żony zchrupie bambosze.
Misja szalona,
przełknąć pompona,
Gdy do wygrania jest cztery grosze.
Pragnie wyjechać Roch z wioski Pranie
bo tam mu ciągle się śnią Indianie.
Łeb jak kolano,
lecz zwiewa rano,
gdyż wciąż przeraża go skalpowanie.
Kaśka za mężem co rano w Raju
drze się. Do domu wracaj hultaju!
A on w pościeli,
dogadza Eli.
No bo przekorę ma w swym zwyczaju.
