*** (Nie wiadomo, kiedy zauważył...)
Nie wiadomo,
kiedy zauważył, że prawda
smakuje najlepiej
w miejscu,
w którym styka się z fałszem,
a dla lepszego wyrazu,
potrzebuje nieco
lekko pikantnej
goryczki.
Dlatego z zapałem
studiował księgi heretyków
i alchemików,
a gdy nabył starą,
porysowaną lunetę,
najchętniej zaglądał do niej
od strony obiektywu.
Wsłuchując się
w powracające echo
stawianych co noc pytań,
wiedział, że nie wolno mu zwątpić
w ład i harmonię,
spoczywającą w jego umyśle
tuż obok gniewu
i pożądania.
