Rubajjaty o winie*
Nieraz ja złote wino w towarzystwie miłem
Przy syringach i lutniach pełną czarą piłem.
Wiem Panie: Jesteś wielki, a ja proch przy Tobie,
Różnica to: Czym trzeźwym, czym pijanym pyłem?
Picie: kamień milowy do piekła jest drogi.
Wiem Panie jak rujnują życie nam nałogi.
Picie grzechem. O ile jednak większym grzechem
Jest bogactwo meczetów, gdy tylu ubogich?
Koń w galopie, a ciało kochanej kobiety
W tańcu ujawnia swoje powaby, zalety.
Wino umysł rozjaśnia i serce raduje
I do innych rozkoszy udziela podniety.
Kiedyś Ty świat z niczego raczył stworzyć Panie,
Stworzyłeś krzewy winne i spojrzawszy na nie
Uznałeś, że są dobre (jak nas uczy Pismo).
Cóż zatem jest przyczyną, że zmieniłeś zdanie?
Kiedy ja jedną ręką obejmę dziewczynę,
A drugą trzymam czarę z falerneńskim winem
Zapominam o smutkach. Czy Cię gorszy Panie,
Że ból mój mija wcześniej, zanim ja przeminę?
Każesz Panie nam kochać. Wino miłość mnoży.
Gdy niezdobyta piękność na człeka się sroży,
To nie do uwierzenia: Wino chłód jej zmienia
W miłość stokroć piękniejszą od miłości Bożej.
.
