Niedziela
z ni jednego dnia twego,
Nie nosiłeś koszuli wypranej moją ręką.
Zapach twojego ciała zmieszany z proszkiem do prania
Nie zapisał nozdrzami mymi
Świątecznej niedzieli wiosnolata.
Ni jeden ciepły dzień
Jak ten
Nie był naszym dniem.
Nie słyszałam
stojąc pod twoim ramieniem
Kościelnych dzwonów ,
Ani śmiechu dzieci
I nie widziałam Ciebie za białym obrusem,
Kiedy rosół brudził ci kołnierzyk.
Miękkie światło słonecznej trzynastej
Nie oświetlało słowiańskiej bawełny
Niesionej ciepłym powiewem
I nas razem
Kroczących odświętnie łąkami
Wśród rumianku, szałwii i mięty.
